Drukarka 3D przy pracy

Dostałem od kolegi na pewien czas drukarkę 3D. Jedną z chińskich niedrogich konstrukcji “zrób-to-sam”. Kolega ją złożył, ale nie używał, więc stwierdziłem że czas brać się za drukowanie, bo drukarka wyglądała na gotową do pracy.

Przez kilka tygodni testowania drukarki dowiedziałem się bardzo dużo na jej temat i na temat druku 3D w ogólności. Co prawda jeszcze zostało mi w planach drukowanie z ABS, ale to zostawię sobie na przyszłość, kiedy będę miał drukarkę z podgrzewanym stołem i osobne dla niej pomieszczenie, żeby nie truć się oparami.

Ogólnie jestem zachwycony samą ideą i możliwościami druku, teraz pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy, to nie że sobie coś kupię, tylko że sobie to wydrukuję. A przy mnogości dostępnych obecnie materiałów drukowanie to w zasadzie już tylko kwestia dobrego projektu i cierpliwości.

No właśnie, cierpliwość to nie jest coś, co jest moją najbardziej rozbudowaną cechą 😉 A drukowanie jak joga albo chi-kung, uczy cierpliwości. Bo żeby wydrukować dobry model na taniej drukarce trzeba wiele godzin oczekiwania. Nie można się spieszyć, podkręcać parametrów wydruku, często nawet proponowane standardowe parametry są zbyt wyśrubowane dla prostej drukarki i trzeba np prędkość druku zmniejszyć 2-3 razy, żeby osiągnąć zadowalający efekt.

Ogólnie to taniej drukarki nie polecam komuś, kto chce wsadzać filament i wyciągać wydruki z drukarki. Nie tędy droga. Przy takiej drukarce można nauczyć się najpierw:

  • Jak aktualizować i przerabiać firmware w drukarce
  • jak optymalizować parametry w firmware
  • że należy 10 razy dokręcić wszystkie śrubki
  • jak kalibrować i co należy dokupić do drukarki aby dobrze ją skalibrować
  • dlaczego przy tych samych parametrach jeden wydruk wychodzi dobrze, a inny fatalnie
  • że należy zamykać okno w salonie 😉
  • nie wolno zostawiać drukowania na noc jeśli chce się wyspać
  • a kurz jest groźny dla dyszy
  • i wiele innych ciekawych rzeczy, których już nie pamiętam, bo wyparłem z pamięci 😉

No i trzeba się liczyć na początek ze stratą większości wydruków, bo np. W połowie zmieniła się temperatura otoczenia i wydruk się rozjechał albo pojawiły się jakieś inne dziwne okoliczności typu “thermal protection error”.

Natomiast dla osób, które chcą poznać drukowanie od podszewki i nauczyć się zarówno budowy drukarki jak i wgłębić nieco w programowanie, no i decydują się poświęcić na to sporo czasu, to idealne rozwiązanie. W innym przypadku warto zainwestować w sprzęt złożony i skalibrowany przez profesjonalną firmę.

Dla mnie to jest świetne doświadczenie, bo akurat interesują mnie wszystkie powyższe tematy, a dodatkowo lubię wiedzieć jak coś działa, najlepiej bardzo głęboko wejść w temat. Dlatego też z przyjemnością grzebię w ustawieniach, choć czasem myślę o drugiej drukarce, takiej do której załaduję filament, i wyciągnę wydruk 😀

No i coraz częściej zaczynam myśleć o tym co nowego wydrukuję, a nie dlaczego wydruk nie wyszedł. A potem nadejdzie czas na samodzielne projektowanie wydruków i na naukę programów do projektowania 3D.