pajeczyna w rurce pionowo z niebem

Dzisiaj dostałem od Pawła Kępy mailing z okazji dnia dziecka, w którym rozważa przedsiębiorczość wśród dzieci. Na koniec prosi czytelników o odpowiedź na kilka pytań na temat ich doświadczeń przedsiębiorczości w młodych latach. I zacząłem się zastanawiać jak działają takie internetowe interakcje. Czy ludzie chętnie dzielą się odpowiedziami? Czy klikają „odpisz”? Więc od razu nasunęło mi się kilka wniosków, które postanowiłem zapisać i podzielić się nimi. Bo może też skorzystacie? Może następnym razem zostawicie komentarz, albo napiszecie bezpośrednio do autora?

Paweł zadał w mailu kilka pytań o wspomnienia z dzieciństwa związane z biznesem i przedsiębiorczością. Pytania o pracę w dzieciństwie, pomysły biznesowe i pomysły na przyszłość. Planuje napisać artykuł o wakacyjnych biznesach, więc podlinkuję go tu kiedy się pojawi, bo Paweł nie raz zmotywował mnie do zrobienia czegoś, wytrwania, albo spojrzenia w inny sposób. A zakupiony w jego sklepiku ebook o promowaniu na Instagramie bardzo mi pomógł zrozumieć to środowisko i wyjść poza moją strefę komfortu.

Ile osób odpowiada na pytania zadane w mailingu?

Ciekaw jestem jaki jest średni procent odpowiedzi na takie apele? Czy większość ogranicza się tylko do konsumowania treści? A może nawet ludzie zapisują się na mailingi, a potem ich nawet nie czytają? Bo boją się kliknąć „wypisz”, żeby nie dostawać kolejnego spamu? Sam czasem boję się wypisać z jakiegoś mailingu, którego nie pamiętam, a adres jest bardzo dziwny.

Zatem popatrzyłem sobie z boku na swoje odczucia i zastanowiłem się jakie myśli się pojawiły, kiedy dostałem taki mail, zapraszający mnie do interakcji. I mam wrażenie, że mało jest chętnych, aby odpisać. Że chyba rzadko nam się chce pomyśleć, odpisać, albo często też stwierdzamy że nie mamy nic ciekawego do opowiedzenia. Więc przechodzimy szybko do porządku dziennego, mail znika w przeczytanych, a nie wyciągamy z tego nic wartościowego. Można powiedzieć wręcz, że stracimy czas na czytanie czegoś, co nie posunęło nas w rozwoju.

Zresztą Paweł potwierdził, że odpowiedzi nie ma dużo, ale zawsze są.

Czy mogę coś zyskać odpowiadając na taki apel?

Po otrzymaniu tego maila przedwczoraj wieczorem zaznaczyłem go jako nieprzeczytany, bo akurat byliśmy w trakcie oglądania filmu z córką. A ponieważ mieliśmy układ że oglądamy razem, więc w przerwie na reklamy mogłem rzucić okiem na tablet, ale nie chciałem odpisywać ani siedzieć za długo. Postanowiłem że wrócę do emaila kiedy będę miał więcej czasu, pozwolę sobie na chwilę refleksji i zobaczę rano, czy mogę mieć jakieś wartościowe odpowiedzi.

Rano wróciłem do maila i zacząłem rozważać zadane w nim pytania. Na początku wydawało mi się że przecież moje dzieciństwo nie miało żadnego związku z biznesem. Ale wtedy zaczęły napływać kolejne wspomnienia, które pokazały że jednak w moim życiu sporo ciekawego się działo. I nagle okazało się że mam się czym podzielić. Nie tylko mam coś do powiedzenia na ten temat, ale pokazuje mi to że w życiu robiłem całkiem sporo ciekawych rzeczy, które rozwinęły mnie i dzięki którym teraz mogę robić więcej. I od razu poczułem większą energię do działania. Zobaczyłem że dzieciństwo nauczyło mnie że czasem trzeba czekać aż pewne rzeczy się rozwiną. Że podejmowałem wiele prób, często nieudanych, często nieporadnych, żeby znaleźć się tutaj, gdzie po raz kolejny próbuję coś nowego. Ale wzmocniło mnie to w przekonaniu, że warto działać, robić kolejne próby i rozwijać się, bo potrafię to robić od dziecka.

Co zatem dostałem oprócz maila? Dlatego że zastanowiłem się i postanowiłem odpowiedzieć?

A zatem wystarczyło, żebym pozwolił sobie na chwilę refleksji. Na zatrzymanie się w wolnej chwili i przemyślenie tego co otrzymałem. I wtedy zobaczyłem że uczynienie nawet niewielkiego wysiłku żeby się zastanowić powoduje, że zaczynamy patrzeć na świat z innej perspektywy.

Akurat w tym konkretnym przypadku dostałem energię do działania, bo pytania pokazały mi jak działałem w dzieciństwie w biznesie, jak mój i rodziców stosunek do pieniędzy odbił się na obecnych działaniach i wynikach. I co mógłbym zrobić lepiej, żeby teraz rozwijać się szybciej.

Ale ogólna lekcja jest taka, że kiedy zatrzymamy się, pomyślimy nad pytaniami które nam ktoś zadaje, to odpowiadając otrzymamy znacznie więcej niż pytający. Możemy otrzymać odpowiedzi na ważne życiowe pytania, albo dostaniemy wskazówki do dalszego działania.

Nie bójmy się odpowiadać na pytania zadane w mailingu – zadają je ludzie, którzy cieszą się z naszej odpowiedzi. I oczekują jej.

No właśnie, jeśli ktoś zadaje pytanie, to liczy na to że ktoś mu odpowie. Więc jeśli ty czytelniku dostajesz pytanie, to twoja odpowiedź jest bardzo ważna i cenna dla pytającego. Nawet jeśli nie odpowie i nie podziękuje? Pewno ma bardzo dużo czytelników i nie wyrabia z odpowiedziami. Ale każda odpowiedź jest cenna i wartościowa. I pytający na pewno czytają wszystkie maile i komentarze.

Odpowiadając otrzymasz więcej niż dajesz… na pewno.

A co ty możesz dostać? Aby odpowiedzieć, musisz się zastanowić, więc otrzymasz inne, głębsze spojrzenie na temat. Które często może pomóc zmienić swoje życie i poprowadzić je w nową, ciekawą stronę.

A więc co sądzicie na ten temat? Czy jesteście w stanie odpowiedzieć na zadane pytania? Czy działa to na was?

I czy chcielibyście otrzymywać mailingi? Jeśli tak to zapraszam do zapisywania się na newsletter.

Oczywiście zawsze można też do mnie pisać na artur.kasprzyk@aak.pl