Bieg skawiński medal
Bieg skawiński medal

Ostatnio zacząłem robić kilka nowych rzeczy w życiu. Postanowiłem zacząć działać samodzielnie, połączyć i wykorzystać lata doświadczeń zdobyte w mniejszych i większych firmach, moje hobby, eksperymenty i zamiłowanie do poszukiwania najlepszych produktów ułatwiających życie. Pracując i budując coś nowego, co na początku nie daje żadnych efektów oprócz zmęczenia, porannych lęków że nic z tego nie wyjdzie, że nie potrafię, że się nie uda. Przy tym zacząłem się zastanawiać jak i ważny jest doping i wsparcie we wszystkim, szczególnie kiedy się coś nowego zaczyna. Kiedy jeszcze nie mamy sukcesów, kiedy mamy ochotę rzucić wszystko i zawrócić na znane i utarte ścieżki.

Wiem że takich tekstów na świecie powstają tysiące. Bo każdy ma swoją drogę, każdy musi po swojemu przeżyć porażki, radość, znaleźć swoją drogę motywacji. Ale dobre słowa, kontakt z innymi, wsparcie, pomagają w utrzymaniu motywacji. Czy to w sporcie czy to w biznesie czy to w nauce. A myślę że warto przypominać i utwierdzać innych w przekonaniu, że to wszystko działa. Bo każdy taki tekst to chwila refleksji i możliwość skorygowania działania.

Motywacja w sporcie

Biegałem od dziecka, choć na początku była to bardziej zabawa niż chęć rozwoju i pokonywania swoich ograniczeń. Potem stwierdziłem że chcę więcej się ruszać, a bieganie było najprostszym sposobem na codzienny ruch. Przez kilka lat startowałem w różnych biegach, od najkrótszych zabaw biegowych, aż po maraton. Udało mi się go zrobić w założonym czasie poniżej 5 godzin mimo że wtedy miałem gorszą kondycję i mało trenowałem. Ale było to bardzo ciężkie i wymagało zewnętrznej motywacji.

Cracovia Maraton - 37 kilometr
37 kilometr Cracovia Maraton

Ostatnio wrzuciłem na Instagram post o słuchawkach i skomentowałem czyjś maratoński sukces. Wtedy wynikła dyskusja i wtedy przypomniałem sobie mój wysiłek, którym był okupiony sukces ukończenia maratonu. Sukces bardzo osobisty, który mnie bardzo cieszył, choć dla wielu osób to wynik bardzo słaby. Ale sukcesu tego nie byłoby pewno gdyby nie wsparcie i doping w kluczowych momentach. Na początku biegło się bardzo dobrze, pogoda była ładna i niezbyt gorąco. Idealne warunki do biegu. Padłem na 37 kilometrze. Nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa, czułem jakbym biegł w wodzie, po piaszczystym dnie i to jeszcze pod prąd fal… Moim marzeniem było bardziej żeby położyć się na trawie na pasie dzielącym Aleje niż zrobić kolejny krok. A wtedy na telefon dostałem wiadomość od przyjaciół. W wiadomości było ich wspólne zdjęcie i tekst, napisany na kartce, którą trzymali w trójkę: „Artek, dasz radę!”. Od tego czasu minęło kilka lat, a wciąż pamiętam tą kartkę z napisem.

Dostałem wtedy dodatkowej energii, która wystarczyła na kolejne 5 kilometrów. Minąłem Wawel i zbliżałem się do Błoń. I wtedy przyszedł drugi kryzys. Tuż przez metą, na 41 kilometrze. Wtedy zobaczyłem stojącego na ławce człowieka, który przez lornetkę patrzył na biegaczy i krzyczał coś… Usłyszałem swoje imię. Obcy człowiek wypatrywał imion na numerach startowych i zagrzewał biegaczy do pokonania ostatniego kilometra, wykrzykując na przykład „Artur, jeszcze tylko kilometr, meta już blisko! Ruszaj się!”. I tak naprawdę dzięki nieznanemu mi człowiekowi, któremu chciało się spędzić kilka godzin przy ulicy i zagrzewać do walki, udało mi się dobiec do mety w założonym czasie.

Motywacja w nauce

Kolejne myśli dotyczące potrzeby motywacji przyszły do mnie kiedy z córką rozmawialiśmy o nauce angielskiego i ogólnie o nauce. Kiedy miała ochotę rzucić naukę bo nie mogła czegoś zapamiętać. Bo nauczyciele nie uczą w szkołach motywacji. Może przekazują wiedzę, która jest w programie, ale uczeń musi chcieć ją przyjąć, musi mieć motywację.

W nauce oprócz ludzi pomagają obecnie narzędzia. Nowoczesne technologie wspierają nas w wytrwałości, rozwoju i wykorzystują doświadczenia wielu mądrych ludzi, aby wspierać szybszą i przyjemniejszą naukę.

Duolingo i nauka języków

Ostatnio zacząłem się uczyć niemieckiego. Kiedyś miałem już podejście do nauki tego języka, ale motywacji brakło. Natomiast teraz ponownie zainstalowałem sobie Duolingo , które ma świetnie rozwinięty system motywowania, oparty na popularnej ostatnio „grywalizacji” („gamification”). Ucząc się każdego dnia zdobywamy punkty, kolejne etapy. Możemy wracać do poprzednich lekcji, albo robić lekcje bardziej zaawansowane z różnych tematów w swoim tempie. Przy tym konkurujemy wytrwałością z innymi użytkownikami kursu. A dodatkowo kurs dostosowuje się do naszych postępów, przypominając nam częściej elementy, które sprawiły nam trudność. Taki rewolucyjny system e-nauki wprowadziło kiedyś polskie SuperMemo, ale niestety chyba nie wytrzymało konkurencji.

Sposób nauki dostosowany do współczesnego szybkiego świata

Poleciłem kurs angielskiego z Duolingo Nadii, dzięki czemu zaczęła robić postępy błyskawicznie. Dlatego że kurs działa tak samo jak gry, w które grywa regularnie i jest dla niej elementem zabawy. Jest idealnie dostosowany do możliwości i systemu nauki współczesnych dzieci. Można uczyć się 5, 10 czy 15 minut dziennie, a postępy są widoczne od razu. Nie mamy tu przestarzałego obecnie systemu 45 minut skupienia, którego w dzisiejszym szybkim świecie nie wytrzymują nie tylko dzieci, ale i dorośli.

Bieg Tesco ukończony
Meta biegu Tesco

Nadia nagle zrozumiała zasady, których nie był jej w stanie wytłumaczyć nauczyciel, zajmujący się całą klasą dzieci będących na różnym poziomie koncentracji, wiedzy, umiejętności zapamiętywania.

A przy okazji mieliśmy dyskusję o motywacji. Bo żeby nawet uczyć się, nawet poprzez grę, trzeba wiedzieć po co się to robi. Określiliśmy sobie cele, które Nadia chce osiągnąć. Nazwała sobie swoje kolejne sukcesy, których osiągnięcie dzięki nauce przyniesie jej zadowolenie. I teraz realizuje je każdego dnia, śledząc swoje postępy w aplikacji.

Wytrwałość, porażki i oswojenie z ryzykami

Wytrwałość, cecha której trudno się nauczyć samemu. A bardzo łatwo ją zniszczyć nawet niechcący. Dziś dzieci szybko się poddają. Przyzwyczajone do bardzo szybkich efektów rezygnują kiedy pojawi się pierwszy błąd, pierwsza porażka. Uznają że jeśli coś nie wyszło, to lepiej tego nie robić.

Doprowadziliśmy do tego trochę sami, chroniąc dzieci przed wszystkimi ryzykami i niebezpieczeństwami. Dzieci nie mogą się teraz oparzyć, bo chronimy je przed ogniem. Nie mogą się skaleczyć, bo nie wolno mieć w szkole noża. Jest wiele rzeczy, które mogą się przytrafić, ale odsuwamy niebezpieczeństwa, zamiast pozwolić dzieciom poczuć niebezpieczeństwo pod kontrolą. Bo przecież skaleczony palec, kiedy razem wycinamy w drewnie to nie tragedia. Pokażemy dziecku, że krew może się lać, ale najważniejsze jest aby dobrze zdezynfekować ranę i zakleić plastrem. Wtedy dziecko uczy się żeby nie panikować i oswaja się z wypadkami, które zawsze mogą się przydarzyć. Uczy się naturalnie zasad pierwszej pomocy. I jest szansa że kiedyś zareaguje odpowiednio jeśli trafi na poważny wypadek i będzie mogło pomóc poszkodowanemu.

Błędy uczą nas więcej niż szybkie sukcesy

Porażka, błąd, pomyłka, są to naturalne elementy nauki. Nadia na początku złościła się po każdej pomyłce. Uznała że nie umie i chciała się wycofać. Ale w rzeczywistości uczymy się na błędach, jak mówi stare, i jakże mądre powiedzenie. Właśnie popełniane błędy, powtórki, prowadzą do doskonałości, uczą nas wykonywać coś lepiej. Pod warunkiem że próbujemy i wyciągamy wnioski.

Dobrze jeśli coś uda się zrobić od razu. Ale istnieje ryzyko, że był to szczęśliwy traf. Że udało nam się wykonać poprawnie zadanie, bo tak się złożyły okoliczności, pogoda, nastrój, układ dźwięków. Może w przyszłości nie uda nam się tego poprawnie powtórzyć, bo nasz umysł, ciało nie nauczyły się dobrze. Nie nabyły mechanicznego nawyku. A my naturalnie rozwijamy się poprzez wielokrotne powtarzanie. Czy to ćwiczeń fizycznych czy umysłowych. Ćwiczymy mięśnie ciała i mózgu w taki sam sposób. Powtarzając setki, tysiące razy, robiąc coraz sprawniej i szybciej. Mnożąc coraz pewniej. Rozwijając kolejną firmę, czy robiąc kolejną prezentację.

Więc kiedy Nadia zaakceptowała to że błąd nie jest czymś złym, a wręcz jest czymś lepszym niż przypadkowy sukces, z dużo większą motywacją wzięła się do nauki. I teraz konkuruje ze mną w ilości dni nieprzerwanej nauki 😀

Motywacja do pracy

Taka sama motywacja zewnętrzna, wiara w to że błędy i trudności uczą, są niezbędne żeby rozwijać się w biznesie. Wsparcie innych to bezcenny motywator, aby nie poddać się zbyt wcześnie.

Zaczynam teraz rozkręcać nowy biznes więc ten doping jest równie potrzebny, jak w sporcie czy w nauce. Dlatego że tak samo jak w maratonie czasem mam ochotę położyć się na trawie na 36 km przed metą. Tak samo w biznesie, kiedy biegnę, biegnę i nie widać mety to czasem mam ochotę rzucić to wszystko i wrócić do tego co znam i co robiłem przez dziesiątki lat pracując dla kogoś. Ale wtedy pojawiają się ludzie, którzy dobrym słowem, czasem nawet gestem, pomagają w tym żeby jeszcze pobiec choć kilka kroków w kierunku kolejnego punktu kontrolnego.

A tu jest to jednak trudniejsze niż w maratonie. Bo obecne maratony to pełna infrastruktura, która pomaga biegaczom, monitorowanie postępu, tętna, pozostałego dystansu. Widzimy znaczniki kilometrów, mamy zegarki pokazujące dystans, pacemakerów którzy pomagają utrzymać tempo. Wiemy jaki dystans został do mety i jak rozłożyć siły, żeby dobiec, nawet jeśli jest już trudno.

Biznes to maraton czy bieg na orientację?

A w biznesie, szczególnie nowym, gdzie na początku wszystko wygląda jak chaos, jak układanka z niepasujących do siebie klocków, kiedy wielu rzeczy jeszcze brakuje, bo brakuje nam doby żeby je skończyć… w biznesie bardzo ważna jest pomoc innych, bo nie wiemy gdzie jest nasza upragniona meta. Nawet nie wiemy gdzie jest pierwszy punkt który możemy uznać za częściowy sukces. Nie wiemy czy pojawi się on jutro, czy za tydzień, a może w ogóle? Może popełniliśmy kardynalny błąd decydując się na wejście w coś, co nie ma sensu? A może biegniemy złą ścieżką? Pod prąd? Nie w tym biegu?

To trochę jak bieganie po lesie, bieganie na orientację. Niby mamy mapę, ale las wygląda inaczej niż mapa. Nie pokazuje korzeni, wykrotów, wąwozów i strumieni które trzeba obejść żeby dojść do kolejnego punktu. A czasem też możemy się zgubić w lesie i bez pomocy innych nie znajdziemy ścieżki, którą można dojść do ludzi. A czasem punkty są niedostępne i musimy zmienić kolejny cel, żeby zaliczyć bieg.

Wsparcie i uśmiech to najlepsza motywacja i energia która wraca

Wsparcie innych jest bardzo ważne w każdej dziedzinie życia. To ludzie nas motywują do tego żeby iść dalej, uczyć się, rozwijać i czynić świat lepszym. Dlatego od samego początku uczmy nasze dzieci jak się uczyć. Pomagajmy im oswajać się z trudnościami i pomyłkami, uświadamiajmy im znaczenie błędów i powtórek w ich rozwoju. Aby potem w dorosłym życiu nie poddawały się w pracy, sporcie i życiu. I wspierajmy innych, znajomych, przyjaciół i nieznajomych. Bo czasem jedno ciepłe słowo może zdziałać cuda, pomóc komuś robić coś lepiej.

Uśmiechajmy się do sprzedawczyni w sklepie, która od rana przekłada towar w kasie, żebyśmy mogli zrobić obiad dla naszej rodziny. Podziękujmy panu z infolinii za dobrą obsługę, bo jego cierpliwość do klientów poddawana jest ciągłej próbie. Zastanówmy się czy coś się nam stanie, jeśli z uśmiechem odmówimy przyjęcia ulotki od stojącego na rogu ulotkarza, zamienimy z nim kilka słów, choćby mówiąc że nie chcemy zaśmiecać świata, a wiemy że produkt z ulotki nie jest nam potrzebny. Wesprzyjmy nasze dziecko, któremu przykro jest że nie dostało piątki… przecież „dobry” to dobra ocena. A „dostatecznie” umiemy wiele rzeczy w życiu i dziecko też ma do tego prawo. Ucieszmy się z nim że jest dostatecznie dobre w niezbyt lubianej plastyce… a będzie miało większą szansę żeby kiedyś rozwinąć swoje talenty w biznesie, sporcie czy nawet w sztuce.

A ja dziękuję wszystkim przyjaciołom, znajomym i nieznajomym, wszystkim którzy odzywają się, komentują, zadają pytania, wspierają mnie w obecnych działaniach. Dzięki wam mam wrażenie że to co robię i planuję, pomoże zmienić świat na lepsze, pomoże żyć szczęśliwie, a mnie umożliwi realizację kolejnych projektów. Bo jest ich w głowie dużo, ale potrzebują finansowania 😀

Scenka dopingu z Cracovia Maraton – bębniarze dają powera 😀